Czy Polskie
Kategorie
Polska żywność

Koniec małych mleczarni: giganci przejmują rynek w Łapach, Lisewie i Głubczycach – czy małe mleczarnie mają szansę przetrwać?

5 min czytania Treści generowane automatycznie
Koniec małych mleczarni: giganci przejmują rynek w Łapach, Lisewie i Głubczycach – czy małe mleczarnie mają szansę przetrwać?
Stan na dzień
Podstawa ustaleń
Źródła wskazane w treści artykułu.
Zastrzeżenie
Struktura właścicielska i miejsce produkcji mogą się zmienić po dacie weryfikacji.

Polski sektor przetwórstwa mleka przechodzi najgłębszą transformację strukturalną od dziesięcioleci. Choć zapotrzebowanie na nabiał utrzymuje się na wysokim poziomie, z mapy gospodarczej kraju systematycznie znikają lokalne zakłady. Zjawisko to najlepiej podsumowuje diagnoza rynku: koniec małych mleczarni: giganci przejmują rynek w Łapach, Lisewie i Głubczycach, a tradycyjne małe mleczarnie stają przed dramatycznym wyborem między upadłością, wygaszeniem produkcji a podporządkowaniem się branżowym potentatom. W ciągu ostatnich trzydziestu lat liczba podmiotów skupujących i przetwarzających surowiec skurczyła się o ponad 200 zakładów, a wydarzenia z ostatnich miesięcy dowodzą, że sama wieloletnia tradycja i regionalna renoma nie chronią już przed bezwzględną grą rynkową.

Trzydzieści lat konsolidacji: ponad 200 zakładów zniknęło z rynku

Przemysł mleczarski należy do filarów polskiego sektora rolno-spożywczego, jednak za stabilnymi wskaźnikami produkcji kryje się radykalna redukcja liczby podmiotów gospodarczych. W połowie lat 90. ubiegłego wieku na rynku funkcjonowało kilkaset niezależnych przedsiębiorstw i spółdzielni. Z biegiem lat wejście do Unii Europejskiej, zaostrzenie norm sanitarnych, modernizacja technologiczna oraz ekspansja wielkopowierzchniowych sieci handlowych wymusiły drastyczną redukcję liczby graczy.

Rok Liczba zakładów i spółdzielni mleczarskich w Polsce
1995 336
2004 265
2020 148
2025 121

Dane: dlahandlu.pl

Z rynkowego krajobrazu ubyło ponad 200 podmiotów. Eksperci zwracają jednak uwagę, że dzisiejsze fuzje różnią się od tych sprzed dekady. Zmieniła się przede wszystkim motywacja stojąca za decyzjami zarządów. Jak podkreśla Agnieszka Maliszewska, prezes zarządu Polskiej Izby Mleka, obecnie bardziej pożądane są połączenia podmiotów będących w dobrej kondycji finansowej niż ratowanie spółdzielni głęboko zadłużonych. W aktualnych realiach rynkowych decydujące znaczenie mają bowiem skala produkcji, efektywność operacyjna oraz zdolność do konkurowania ceną i wolumenem.

Lisewo, Głubczyce, Prudnik i Myszków: bankructwa i nieudane próby ratunku

Ostatnie miesiące przyniosły serię bolesnych informacji o upadłościach i likwidacjach lokalnych wytwórców. W maju 2025 roku Sąd Rejonowy w Toruniu ogłosił upadłość Spółdzielni Mleczarskiej w Lisewie na Kujawach. Z kolei w styczniu 2026 roku sformalizowano upadłość Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Głubczycach, gdzie syndyk masy upadłościowej przystąpił do sprzedaży majątku z wolnej ręki, w tym dawnej bazy transportowej przy ul. Stromej 7 o powierzchni przekraczającej 10 000 m².

Podobny los spotkał Okręgową Spółdzielnię Mleczarską w Prudniku. Zakład z tradycjami sięgającymi 1931 roku definitywnie zakończył produkcję, a jego nieruchomości i linie technologiczne trafiły pod młotek. W tym samym czasie w stan likwidacji weszła OSM Myślibórz na Pomorzu Zachodnim.

Szczególnie pouczający jest przypadek mleczarni w Myszkowie. Tamtejsza OSM Myszków próbowała ratować się poprzez konsolidację – 1 stycznia 2025 roku zakład został włączony w struktury ogólnopolskiego potentata, OSM Łowicz. Integracja z silniejszym partnerem nie przyniosła jednak oczekiwanej poprawy rentowności myszkowskiego oddziału. Pod koniec 2025 roku zapadła decyzja o całkowitym wygaszeniu przetwórstwa w Myszkowie, co pociągnęło za sobą zwolnienia grupowe obejmujące niemal całą załogę, czyli około 60 pracowników. Pokazuje to, że przejęcie przez giganta nie stanowi automatycznej gwarancji utrzymania lokalnej fabryki.

Spomlek wchłania SM Łapy: fuzja z rozsądku biznesowego

Odpowiedzią na rosnącą presję stają się przemyślane alianse strategiczne. Przykładem takiego działania są Spomlek i SM Łapy, które podjęły decyzję o połączeniu sił. Wniosek w sprawie koncentracji wpłynął do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów 10 sierpnia 2026 roku, a Prezes UOKiK wydał formalną zgodę na transakcję we wrześniu 2026 roku.

Strukturą przejmującą jest Spółdzielcza Mleczarnia Spomlek z Radzynia Podlaskiego – przedsiębiorstwo dysponujące silną pozycją rynkową, znane przede wszystkim z produkcji serów dojrzewających, wyrobów świeżych oraz proszkowanych produktów serwatkowych (mające już za sobą udaną fuzję z OSM w Bychawie z 2024 roku). W ramach transakcji majątek Spółdzielni Mleczarskiej w Łapach zostanie przeniesiony na Spomlek, a dotychczasowi rolnicy-członkowie z Podlasia staną się udziałowcami radzyńskiej spółdzielni. Choć sfinalizowanie procesu wymaga jeszcze podjęcia uchwał przez Zgromadzenia Przedstawicieli oraz wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego, ruch ten ma zabezpieczyć byt podlaskich dostawców i pozwolić na lepsze wykorzystanie infrastruktury w Łapach.

Dlaczego małe mleczarnie przegrywają z gigantami rynku?

Kluczowym problemem małych przetwórców jest brak ekonomii skali. Przetwórstwo mleka to branża operująca na wyjątkowo niskich marżach, gdzie rentowność zależy od wolumenu przerabianego surowca. Jak wskazuje Agnieszka Maliszewska, każdy skokowy wzrost cen energii elektrycznej, paliw, płac czy opakowań bezpośrednio uderza w wyniki finansowe zakładów. Utrzymanie rygorystycznych standardów sanitarnych, ciągłego chłodzenia oraz spełnienie norm ochrony środowiska generuje gigantyczne koszty stałe, które wielkie podmioty mogą rozłożyć na miliony litrów mleka, a małe zakłady – zaledwie na ułamek tej wielkości.

Drugim czynnikiem jest bezwzględna dominacja dyskontów i sieci handlowych. Duzi odbiorcy wymagają gwarancji ciągłości ogromnych dostaw, jednolitych parametrów produktu oraz uczestnictwa w głębokich akcjach promocyjnych. Mniejszy zakład nie jest w stanie sprostać takim wymogom bez popadania w straty. Dochodzi do tego presja surowcowa: duzi gracze są w stanie zaoferować rolnikom wyższe i stabilniejsze stawki skupu. Gdy lokalna mleczarnia traci bazę zaufanych gospodarstw, jej los zostaje przypieczętowany. Ponadto ponad 30 proc. krajowego mleka trafia na eksport, co oznacza, że polskie zakłady muszą stale rywalizować z europejską konkurencją.

Specjalizacja i nisze: jak przetrwać w cieniu potentatów?

Czy w realiach postępującej koncentracji lokalne podmioty mają jeszcze rację bytu? Eksperci Polskiej Izby Mleka wskazują, że ratunkiem przed likwidacją może być ucieczka od masowej standaryzacji w stronę wyrobów niszowych i segmentu premium. Szansą są tradycyjne twarogi, sery regionalne, certyfikowane produkty ekologiczne oraz innowacje technologiczne. Sukces na tym polu odniosła m.in. Spółdzielnia Mleczarska w Kosowie Lackim, dynamicznie rosnąca w ostatnich dziesięciu latach, czy OSM Rawicz, która zdywersyfikowała przychody m.in. o produkcję kosmetyków na bazie mleka.

Innym scenariuszem jest rezygnacja z kapitałochłonnego przetwórstwa na rzecz wyspecjalizowanego skupu mleka i odsprzedaży surowca większym partnerom. Konsolidacja rynku mleka w Polsce nie zatrzyma się, a nadchodzące lata przyniosą dalszą redukcję liczby podmiotów. Dla konsumentów oznacza to uboższy wybór lokalnych marek na sklepowych półkach, a dla rolników – konieczność związania się z graczami o ugruntowanej stabilności kapitałowej.

Polska żywność

Bakoma właściciel

Wielu konsumentów sięgających po popularne jogurty, serki i desery zastanawia się, kto figuruje w dokumentach jako bakoma właściciel. Ze względu na silną pozycję rynkową oraz postępującą globalizację branży spożywczej, często pojawiają się pytania o to, czy bakoma jest polska. Odpowiedź jest…

Z innych kategorii

Zestawienie z rejestrów

Polskie firmy — kto jest właścicielem

Sprawdzamy w rejestrach państwowych, kto naprawdę jest właścicielem największych firm w Polsce, i wypisujemy te z polskim kapitałem potwierdzonym w rejestrze.

Zobacz zestawienie